Mszar i Bagieńcy
- Znaleźliśmy go nieprzytomnego. - Nawet nie wiedziałem, kiedy w naszym towarzystwie znalazł się Mszar, przywódca przybyłych Bagieńców. - Opowiedział wszystko, kiedy się ocknął. Gdy usłyszałem wiadomość uwierzyłem mu od razu.
Mszar, jak wszyscy Bagieńcy sprawiał wrażenie człowieka dość mrukliwego. Musiał wiele czasu spędzać w samotności, a nawet te chwile, które dzielił z innymi spędzał w wąskim gronie najbliższej rodziny. Taka już była natura niegościnnych bagien, że ludzie tam musieli żyć rozproszeni.
Bagieńcy wybrali jednak swą krainę świadomie. Umieli się do niej dostosować i czerpać z jej bogactw. Buty nosili szerokie, niczym ogony bobrów, pomagały one poruszać się po grząskich terenach. Ze skór wydr, kun i łasic nosili ciepłe i nieprzemakalne stroje. ścięgna i kości zwierząt służyły im do wyrobu pierwszorzędnych łuków. A z bagiennych roślin, jak słyszałem, robili doskonałe napary.
- Jaka to była wiadomość? - Biedrzeniec wieści ze świata duchów był szczególnie ciekawy.
- Najkrócej mówiąc, Żmij kazał nam się wynosić. Wszystkim.