Żywicze nadchodzą
Ciaśniej się zrobiło na kwaterach przez te dni, kiedy na ziemi Rybowców gościli Bagieńcy. Wkrótce miejsca miało być jeszcze mniej, gdy na północnym widnokręgu wyłoniła się kolejna, jeszcze większa od poprzedniej grupa białych żagli.
Serce zabiło mi żywiej, wiedziałem, że mogli to być tylko moi krajanie. Oto był dowód, że naród Żywiczów jeszcze trwał i o swoje trwanie chce walczyć. Nie kto inny, tylko mój ojciec przewodził wojsku, a ja, jako pierwszy go powitałem.