Ślady
Dzięki wywarom napastnicy byli dla nieuchwytni. Musieli jednak, choćby najszybciej i najsprytniej się poruszali, zostawiać jakieś ślady. Tak wiele straży ruszyło na ich poszukiwanie, że armia nasza musiał przypominać rojący się ul. Czujki szukały znaków ucieczki, jak wcześniej Biedrzeniec, Witlicha i Krokosz szukali surowców. Wielu ruszyło także do pobliskich przysiółków, przepytać chłopów. Wieści, których coraz więcej spływał do dowodzącego nami Biedrzeńca układały się w dziwną całość:
- Napastnicy nie są Nurtowcami, nie służą Popiołcom - podsumował wiadomości Mszar. - Naszym wrogom również szyki psują. Nikt do końca nie wie kim są ani komu służą. Ci co ich widzieli i pozostali przy życiu, zgodni są co do jednego: gdziekolwiek owe diabły się pojawiły, tam pojawiał się i Żmij.