Ślady wszędzie
Los zawziął się, aby przekonać nas do wrogich zamiarów pana Białej Wody. Ciągle jeszcze przed oczami mieliśmy straszny obraz pobojowiska: okrutnie pomordowanych Lewobrzegów i przerażającą relację Mirka, gdy kolejni posłańcy przynosili złe wieści.
Okręty Rybowców mające w pieczy wody jeziora, przywoziły coraz to nowych wysłanników ze wszystkich krain. Zewsząd: z Półwyspu, z ziemi Bagieńców, z przystani Rybowców i lasu Dąbrowców płynęły złe wieści.
- Mordują nas! Diabły, albo tylko ich cienie, bo dostrzec ich nie sposób! - powtarzali wszyscy jeden po drugim. - Nie zważają: dziecko, niewiasta czy starzec. Zabijają bez litości! Obrony przed nimi nie ma. Całe wioski obracają w popiół. Zawsze kogoś przy życiu pozostawiają, by ten przekazał innym wiadomość.
- Pamiętajcie! Wasz czas na tej ziemi mija - powtarza zawsze taki ,na poły oszalały, człowiek. - Wynoście, się, albo wszystkich was wyniszczą żmijowi bracia !